środa, 18 listopada 2009
Nie, to nie o mnie. Od kilku dni z K. posiadamy fatty'ego, czyli wielką worko-poduchę. Kolor pomarańczowy, twardawa, ale siedzi się całkiem wygodnie.
Tak więc, siedzę sobie teraz, pracuję z małymi przerwami jak ta. Obok na łóżku śpi K. i słyszę jak się wierci, gdy za dużo stukam w klawisze. Kończę więc, żeby zaraz zjebki nie dostać. No i jeszcze muszę rosół wyłączyć, który gotuje dla mojej lubej. Jak na złość "moja" część łóżka i fragment okalającej ją podłogi jest najbardziej skrzypiąca w całym mieszkaniu. Ja to mam ciężkie życie
wtorek, 17 listopada 2009
Echhh. Nie może być tak, że jest bezstresowo, zawsze się musi jakieś gówno przyplątać.
A ten tydzień to już jakiś szczyt.
Zaczeło się od tego, że mam ciśnienie ze strony jednego klienta. On już teraz chce dostać to co dla niego robię. No więc chciał nie chciał, zarwałem pół nocy z niedzieli na poniedziałek. W poniedziałek się okazało, że deadline jest straszniejszy niż myślałem, K. przyniosła niezbyt wesołe wieści ze swojej pracy, a jak przyjechałem do domu, to się okazało, że mama była u lekarza bo znowu ją dopadł ból kręgosłupowo-sercowy.
Noc z poniedziałku na wtorek znów miałem zarwać. Gdzieś o 4 nad ranem miałem powoli zamair się kłaść spać, gdy zadzwonił telefon od ojca, że mamę boli 100 razy gorzej. Samochód, przychodnia, szpital, a w szpitalu czekanie przez 3 godizny, aż lekarz łaskawie przyjmie.
A w ciągu dnia, kolejne niezbyt wesołe wieści od K., cały dzień i wieczór siedzę przed kompem i mam coraz bardziej dość.
U mamy stwierdzono kamienie w woreczku. Akurat to żadna nowość, ma je od dawna. Miała nawet iść na operację, zaszczepiła się, ale na sam koniec lekarz stwierdził, że skoro nie boli to nie ruszać. I nie bolał przez dłuższy czas. Mamusi dietka się poluzowała i chyba moje imieniny z ostrym meksykańskim jedzeniem przepełniły czarę i się wylało. Teraz jest na diecie wodnej, może tylko pić i znowu dostała skierowanie na operację.
Dziś spię w domu, na wszelki wypadek. Echhh.
wlasnie mija 3 godzina oczekiwania na pomoc lekarza. Po Chuj ta izba tu jest, skoro nie ma lekarza? Cisnienie to ja sam sobie w domu moge zmi
dawno przygod nie bylo. Wlasnie siedze sobie na izbie przyjec i czekam. Tym razem mama dostarczyla atrakcji. Tej nocy chyba nie pospie.
niedziela, 15 listopada 2009
No więc minęła nam kolejna rocznica w tym tygodniu, a dokładnie w środę. Fajnie było, niemalże powtórka w rozrywki, czyli wyjazd i uroczy hotel w starej kamienicy.
A za tydzień kolejna rocznica, rok K. w Warszawie.
Wyjazd do Poznania się udał. Był fajny hotel rzut beretem od rynku. Były rogale marcińskie, była parada i imininy ulicy. Dostałem z okazji imienin zniżkę w hotelu, a dla równawagi drugiego dnia dostałem mandat za złe parkowanie. Załamka, już mam 2 punkty karne. Żeby chociaż za jakieś przekroczenie prędkości, czy wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, ale za parkowanie na parkingu dla autokarów?
Poznań mi się chyba najbardziej podobał po Krakowie z miast polskich, które udało mi się zobaczyć. Mógłbym tam nawet zamieszkać. Jest dużo fajnych lokali, tak więc na życie nocne nie ma co narzekać.
A wczoraj wyprawiłem imieniny dla rodzinki. Imieniny były w stylu meksykańskim. Do jedzenia zrobiłem fajitas z chili con carne, do picia była margarita truskawkowa, a na deser czekoladowe foundee z owocami a la Wedel. Oprócz tego cała masa innych pyszności.
A przed chwilą K. mi zrobiła extra masaż i czuję się jak młody bóg.
niedziela, 08 listopada 2009
Ja ;)
Właśnie przed chwilą odczyniłem taniec radości i zwycięstwa, bo mi się udało zrobić jedną rzecz, która spędzała mi sen z powiek od kilkunastu godzin.
Wkurwiam się często, że mi ciągle idzie pod górę przy pracy i ciągle się musze męczyć z jakimiś problemami technicznymi, ale z drugiej strony, fajnie, że trafiają mi się ambitne projekty do robienia ;)
Hotel w Poznaniu już zarezerwowany. Będziemy się napychać rogalami i uprawiać sex. To będzie wypad rozpusty do potęgi n.
czwartek, 05 listopada 2009
Chciałem się poskarżyć. K. stała się królową lodu, która w ogóle nie chce się przytulać i powoli zamienia moje serce w lód. Od razu odpowiadam na komentarze kobiet, że to nie moja wina, ponieważ gdyż ja jestem bardzo gorący i bardzo się staram, ale na lód nie ma mocnych.
A przed chwilą slrytykowała nawilżacz powietrza, bo brzęczy. A ja go specjalnie dla Niej przyniosłem od siebie z domu, żeby się Jej gardło nie wysuszało w nocy. Za dobry jestem, oj za dobry.
niedziela, 01 listopada 2009
Mieliśmy wczoraj spędzić halloween w gronie znajomych. Znajome wizytę odwołały, nam się do nich iść nie chciało. Zaliczyliśmy więc wieczór w Arkadii, ktorą obeszliśmy chyba z 10 razy. K. uzupełniła swoje zapasy podręczne, razem uzupełniliśmy nasze zapasy alkoholowo-likierowe i wróciliśmy do domu. Niestety bez dyni, ale za to z mrożonymi truskawkami. Z truskawek, likieru truskawkowego oraz tequili powstały bardzo smaczne margarity. Po wypiciu kilku margarit atmosfera sała się gorąca. Podkręcił ją jeszcze nigdy przeze mnie nie widziany koronkowy strój K.. W połączeniu z chwilę wcześniej kupionymi pończochami powstał zestaw, któremu nie dało się oprzeć.
To był dłuuugi i namiętny seks.
A po seksie była wojna polsko-ruska. I fajny sen. A. I po raz 12 nie zostaliśmy rodzicami ;).
Na długi weekend jedziemy do Poznania, gdzie będziemy świętować kolejną naszą pierwszą rocznicę ;)
wtorek, 27 października 2009
Wiele się dzieje w fabryce. Dziś byłem na tym spotkaniu z tym Azjatą. Jeśli plan wypali, to mamy pracy na miesiące i za setki tysięcy złoty. Swoją drogą, koleś jest naprawdę na wysokim stanowisku, a angielski ma tragiczny jeśli chodzi o wymowę. Nawet jego podwładny miał spore problemy, żeby czasami zrozumieć o co chodziło szefowi.
Z drugiej strony, podobno firma nie ma kasy na pensje, bo klienci nie popłacili faktur. Można to zrozumieć, tylko dlaczego była kasa na wypasiony ogród? W związku z tym straciłem motywację i teraz w godiznach urzędowych robię rzeczy prywatne.
Ale mnie głowa boli.
Czy pisałem, że się odchodzam? Dziś rano się ważyłem i mam 1,2 kg mniej ;)
Sęk w tym, że jestem permanentnie głodny. Np. teraz. I to nie tak trochę, tylko całkiem bardzo głodny. Zjadłem już winogrona i trochę kiełbasy, ale brzuch ciągle mówi: więcej.
Napiję się wody, to może go oszukam ;)
|
Zakładki:
Blog roku
Czytuję
Warto zajrzeć
|